Opis
Na początku powinnam określić czas kiedy to wszystko się zaczęło, ale nie pamiętam. Nie pamiętam kiedy ale pamiętam jak. Jako małe dziecko nie chodziłam do przedszkola, za to pilnowała mnie babcia. Kiedyś siedząc z nią przed telewizorem, oglądałyśmy „Rozmowy w toku”, akurat był to odcinek poświęcony osobom z tatuażami i modyfikacjami ciała. Pamiętam, że powiedziałam „Babciu! Jak się takie tatuaże robi?” Na co babcia odpowiedziała, że nie ma pojęcia ale wydaje jej się że warto zacząć od rysowania. Siedząc na dywanie powiedziałam „to ja chce takie coś robić” a babcia „no to dziecko siadaj i rysuj”. I właśnie to zrobiłam. Od najmłodszych lat szukałam informacji na temat rysunku, malarstwa, wszystkich możliwych gałęzi handmade i chociaż to wcale nie było tak dawno, nawet w internecie nie było wtedy tak bogatego wachlarza informacji jak teraz. Uparcie siedziałam i rysowałam, chociaż nie szło mi tak, jakbym tego oczekiwała. Niestety, moi rodzice nie są tak otwarci jak babcia przez co nigdy nie uczyłam się rysunku profesjonalnie, jestem samoukiem ale właśnie teraz w dorosłym życiu nadrabiam braki w warsztacie i mam swojego nauczyciela malarstwa. Minęła podstawówka, gimnazjum, każdy komu mówiłam o swoim planie nie brał tego na poważnie. Dopiero w czasach technikum branża tatuażu, która cały czas śledziłam zaczęła dużo dynamiczniej się rozwijać. Kiedy zaczęła się druga klasa technikum postanowiłam zbudować portfolio i szukać swojego miejsca na praktykach w studiu tatuażu. Przez dwa lata odbijałam się od drzwi każdego salonu do jakiego wchodziłam z informacją zwrotną „nie nadajesz się, nie tego szukamy, nie szukamy praktykanta, Twoje portfolio jest za słabe, wróć za 10lat”, teraz wiem że mieli rację i moje portfolio wcale nie było tak dobre jak mi się wydawało. Przyszedł czas końca szkoły i nic nie wskazywało na to, że miałoby mi się w końcu udać, więc złożyłam papiery na studia. Wracając z uczelni dostałam telefon, z jednego z bydgoskich studiów, że właściciel szuka asystenta. Bez zastanowienia zgodziłam się żeby w jakikolwiek sposób mieć styczność z tatuażem. Dostałam wtedy szkole najlepszych podstaw jakie mogłam na tamtą chwilę sobie wymarzyć począwszy od higieny, obsługi klienta kończąc na samym tatuowaniu. Myślałam że początek będzie trudny ale tak bardzo tego chciałam, że nie zwracałam uwagi na wszystkie trudności. Zderzenie z rzeczywistością branży przyszedł w momencie pierwszej reklamacji, którą bardzo przeżyłam, jednak wtedy dużym wsparciem wykazał się mój ówczesny szef i ułożył mi w głowie, że takie sytuacje będą się zdarzać na każdym etapie kariery bo współpracujemy z klientem a z ludźmi bywa różnie a my też jesteśmy ludźmi, nie maszynami i błędy będziemy robić. Cały czas się rozwijałam, po 3 latach współpracy z pierwszym studiem zdecydowałam się na zmianę na kolejne studio, zaczęłam się szkolić i jeździć na guest spoty i konwenty, które są dla mnie kopalnią wskazówek, inspiracji i nakręcają mnie do jeszcze większej pracy. Współpraca z kolejnym studiem się nie ułożyła, co skłoniło mnie do otworzenia swojej pracowni. W tym momencie jestem w swoim małym mieście, pracuje z ogromną pasją i zapałem, wykorzystując wszystkie doświadczenia zdobyte od początku swojej drogi i staram się tworzyć kameralną przestrzeń, gdzie klient może poczuć się profesjonalnie zaopiekowany i spełnić swoje marzenie o tatuażu. Wciąż jednak ciężko mi usiedzieć na miejscu, jeżdżę na te większe jak i mniejsze konwencje, co miesiąc jestem na guest spocie w innym mieście. Wciąż mierze się z kolejnymi etapami rozwoju, ale z uśmiechem na ustach mogę powiedzieć „jaram mnie to”. Tatuowanie to moje spełnione marzenie z dzieciństwa i mam plan, żeby tak zostało do końca mojego życia!
878 dni temu